Kiedy światem zacznie rządzić człowiek,
kiedy matki pokochają dzieci,
kiedy miłość ludzie puszczą w obieg,
kiedy spalą już do reszty śmieci.
ref.
Poczujesz, poczujesz, poczujesz,
jak dużo dzieli cię od innych.
Kiedy w klatkach zamkną całe zło,
gdy zaświecą na niebiesko słońca,
kiedy wreszcie ci przypomni ktoś,
jak to było przed początkiem końca.
ref.
Poczujesz, poczujesz...
W łóżku leży obok mnie,
pijany byłem wczoraj.
Jesteś, no więc trudno już,
wyglądasz dziś jak zmora.
Nie wiem nawet, kto to jest,
Skąd się wzięła, to nie żona (?!)
Wstawaj serce, obudź się,
Jest już późna pora.
ref.
A teraz zostaw mnie
samego, bo nie mogę znieść
widoku tego, żal mi cię,
chociaż tyle złego w sobie mam.
Podnieś się i w lustro spójrz,
nie przestrasz się odbicia.
Nie jest z ciebie taki cud.
Wyglądasz jak diablica.
Wiesz już, gdzie łazienka jest.
Idź wykąp się za życia.
Późno już, więc pospiesz się,
jeszcze kupisz coś do picia.
ref.
A teraz zostaw mnie...
Wybij sobie z głowy dziś,
siły nie mam wcale.
W usta weź, poduszkę gryź,
albo wódki nalej.
Możesz na ulicę iść
szczęścia szukać dalej.
Idź, to jeszcze zapłacą ci,
jak się trafi frajer.
ref.
A teraz zostaw mnie...
Ona zawsze chciała mówić mi
o kim mogę śpiewać, o kim śnić.
Bez powodu chciała ranić mnie. O nie,
nigdy więcej nie, nie zgadzam się.
Nie, nie, nie, nie zgadzam się.
Moje życie tylko moją sprawą jest.
I wybierać sam chcę
co mogę, a czego nie.
I nie zmusi mnie już nikt,
sam za siebie muszę zacząć żyć.
Nie zmusi mnie już nikt.
Zbyt dużo razy już musiałem być
kimś, kim według niej powinienem być.
Dzisiaj głośno to wykrzyczeć chcę. O nie,
nigdy więcej nie, nie zgadzam się.
Nie zgadzam się,
nie zgadzam się,
nie zgadzam się.
Nie, nie, nie, nie zgadzam się.
Moje życie tylko moją sprawą jest
i wybierać sam chcę
co mogę, a czego nie.
I nie zmusi mnie już nikt.
Sam za siebie muszę zacząć żyć.
Nie zmusi mnie już nikt.