Miała leszczynowe włosy,
spokojny niewinny sen,
czarne głębokie oczy -
nie poznały nigdy łez.
Morelowe, słodkie ciało,
dziecinnie zadarty nos,
uśmiechała się nieśmiało,
roztapiała serce, jak wosk.
ref.
Nie wiedziałem, co tracę
tam, w domu na Alei Róż.
Teraz za to płacę.
Co zostało na Alei Róż?
Do dzisiaj czuję jej zapach,
pamiętam, jak obejmowała mnie.
Do dzisiaj nie sprzedałem
tego, co najdroższe mi jest.
Czystą duszę miała,
znałem ją na wskroś.
Nigdy nic nie ukrywała,
aż mnie nieraz brała złość.
ref.
Nie wiedziałem, co tracę...
Porzuciłem wizji smak, kolorowe sny.
Opuściłem ludzki wrak, struty LSD
I nie przekona mnie już nikt,
że wznoszę domy z kart.
Że aby tak szczęśliwym być,
wystarczy tylko brać...
Co na to ludzie, uwierzą może w moje słowa.
Co na to ludzie, uwierzą może w to.
Co na to ludzie, uwierzą może, że nie trzeba.
Co na to ludzie, uwierzą może w to.
Nie muszę brać,
bo sztuczny stan uciekł bezpowrotnie.
Odleciał strach,
jak dobrze tak, luźno i swobodnie.
I nie przekona mnie już nikt,
że wznoszę domy z kart.
Że aby tak szczęśliwym być,
wystarczy tylko brać...
Czy wiesz już co, zabija zło?
Czy umiesz swój odwrócić los?
Czy wiesz już co, zabija zło?
Ty możesz sam odwrócić go.
Czy wiesz już co, zabija zło?
Czy umiesz swój odwrócić los?
Czy wiesz już co, czy wierzysz w to?
Odjazdy runą....
Co na to ludzie...
Wciąż bardziej bezsenna
tak bliska i cała z ust.
wciąż bardziej kamienna
kiedy nie ma mnie.
Kiedy wyjeżdżam, kiedy wchodzę w tłum.
mam Twoje dobranoc
choć tak ciężko na trasie o sen.
Mam twoje dzień dobry
na każdy dzień. Na dobre i na złe.
ref.
Gdyby nie Ty... nie wiem jak
teraz bym żył. Gdzie chodził, z kim spał.
Może bym był..., może nie.
Gdyby nie Ty.
Samotny wśród ludzi,
którzy myślą - on nigdy nie jest sam.
Chcę się wyrzucić. Życie nudzi,
trzyma mnie tylko to, że jesteś gdzieś tam.
ref.
Gdyby nie Ty... nie wiem jak
teraz bym żył. Gdzie chodził, z kim spał.
Może bym był..., może nie.
Gdyby nie Ty... nie miałbym nic.