Miała leszczynowe włosy,
spokojny niewinny sen,
czarne głębokie oczy -
nie poznały nigdy łez.
Morelowe, słodkie ciało,
dziecinnie zadarty nos,
uśmiechała się nieśmiało,
roztapiała serce, jak wosk.
ref.
Nie wiedziałem, co tracę
tam, w domu na Alei Róż.
Teraz za to płacę.
Co zostało na Alei Róż?
Do dzisiaj czuję jej zapach,
pamiętam, jak obejmowała mnie.
Do dzisiaj nie sprzedałem
tego, co najdroższe mi jest.
Czystą duszę miała,
znałem ją na wskroś.
Nigdy nic nie ukrywała,
aż mnie nieraz brała złość.
ref.
Nie wiedziałem, co tracę...
Mam już tego dość,
rozwaliłem cały świat.
Jeszcze czuję złość,
chciałbym cofnąć parę spraw
Twoje usta w oczach mam
gdy mówisz: zostań sam.
Myśli zgięte w pół
penetrują co się da.
Gdybym tylko mógł
chciałbym zacząć
jeszcze raz
Pewnie czujesz tak jak ja
palący piersi strach.
Zrozumiałem wreszcie, że
po prostu kocham Cię.
Ona biegnie gdzieś,
ściska gardło, dusi płacz.
W sercu czuje śmierć,
dusza nie przestaje łkać.
Choć potłukła całe szkło,
Ty wybaczysz każde zło.
Zrozumiała wreszcie, że
po prostu kocha Cię.
Wciąż bardziej bezsenna
tak bliska i cała z ust.
wciąż bardziej kamienna
kiedy nie ma mnie.
Kiedy wyjeżdżam, kiedy wchodzę w tłum.
mam Twoje dobranoc
choć tak ciężko na trasie o sen.
Mam twoje dzień dobry
na każdy dzień. Na dobre i na złe.
ref.
Gdyby nie Ty... nie wiem jak
teraz bym żył. Gdzie chodził, z kim spał.
Może bym był..., może nie.
Gdyby nie Ty.
Samotny wśród ludzi,
którzy myślą - on nigdy nie jest sam.
Chcę się wyrzucić. Życie nudzi,
trzyma mnie tylko to, że jesteś gdzieś tam.
ref.
Gdyby nie Ty... nie wiem jak
teraz bym żył. Gdzie chodził, z kim spał.
Może bym był..., może nie.
Gdyby nie Ty... nie miałbym nic.